Na Tyskim Rodzinnym Pikniku była w swoim żywiole. Moc atrakcji jakie przygotowano dla dzieci sprawiły, że uśmiech nie schodził z twarzy Anielki. Gdyby tylko mogła odwiedziłaby każde stoisko, wzięła udział w każdym konkursie. Niestety pogoda sprawiła, że poszliśmy dość późno. Na szczęście udało się nam odwiedzić kilka ciekawych punktów. Były zawody sportowe, nauka pisania imienia po rosyjsku, kolorowanki i wata cukrowa. No i oczywiście malowanie twarzy - to najbardziej ucieszyło Anielkę.
Mój Kociak :)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz